Szczęść Boże,
8 kwietnia 1942 roku polscy żołnierze w Iranie spotkali perskiego chłopca niosącego małego niedźwiadka brunatnego. Niedźwiadek tak zachwycił żołnierzy, że został podarowany 22 kompanii zaopatrywania artylerii – nie umiał jeszcze jeść więc żołnierze karmili go skondensowanym mlekiem.
Z czasem zwierzę zostało oficjalnie wciągnięte na stan ewidencyjny 22 kompanii zaopatrywania artylerii , z którą przeszedł cały szlak bojowy: z Iranu przez Irak, Palestynę, Egipt do Włoch, a po demobilizacji do Wielkiej Brytanii.
Na temat Wojtka krąży wiele anegdot. Według różnych historii niedźwiedź lubił podróże w szoferce ciężarówki i zapasy z żołnierzami, zdołał wykryć arabskiego szpiega i kąpał się pod prysznicem. Niedźwiadkiem opiekowano się troskliwie. Jego ulubionymi przysmakami były owoce, słodkie syropy, marmolada, miód oraz piwo, które dostawał za dobre zachowanie. Jadał razem z żołnierzami i spał z nimi w namiocie. Niedźwiedź brał też udział w bitwie o Monte Cassino. Jego zadaniem było dostarczanie amunicji dla jednostek artylerii. Według relacji żołnierzy, w celu oficjalnego wciągnięcia niedźwiedzia na listę personelu 2 Korpusu Polskiego generał Władysław Anders mianował Wojtka kapralem. Niedźwiedź miał swój numer służbowy, książeczkę wojskową.
Po demobilizacji jednostki wojskowej w 1947 roku zapadła decyzja oddania niedźwiedzia do ogrodu zoologicznego w Edynburgu. Dawni koledzy z kompanii już w cywilu wielokrotnie odwiedzali Wojtka i nie bacząc na obawy pracowników zoo przekraczali często ogrodzenie. Kombatant, kapral 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii Wojtek zmarł 2 grudnia 1963 roku w wieku 22 lat.
Po więcej informacji odsyłam do książek na temat Wojtka i pozdrawiam J. Kiolbasa
PS w piątek o 18.00 w MCK Walne Zebranie – nie zapomnijcie!
